O odebranie pozwolenia na broń, Jarosław Kaczyński. KASACJA 3 Do Ministerstwa Sprawiedliwości

Written by sowa (») 22. 4. 2011 in category Polnisches Kulturzentrum, read: 564×
frankfurt/prokuratura/tomaszow-5-7-2008-s5000002.jpg

Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum e.V. Postfach 800626 D-65906 Frankfurt am Main

                       Frankfurt nad Menem, 22 kwietnia 2011 r.

Ministerstwo Sprawiedliwości
Biuro Ministra, Wydział Skarg i Wniosków
BM-III-P-054-320/11/8

Główny Specjalista w Biurze Ministra
Pan Prokurator Marcin Rost

Dotyczy: śledztwa w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem, Antypolskiego Pogromu w Tomaszowie Maz. 5 lipca 2008 r., działalności band żydowskich w strukturach Ministerstwa Sprawiedliwości oraz MSWiA, zgłoszenie przestępstwa groźby karalne;

tu: wniosek o odebranie pozwolenia na broń/ Jarosław Kaczyński, Warszawa, inne; Wasze Pismo jw.

Ms-2-03-2011-pg_3


Download this episode (41 min)

Szanowny Panie Prokuratorze,

niniejszym wnoszę o odebranie Jarosławowi Kaczyńskiemu w interesie społecznym pozwolenia na broń i noszonego przezeń pistoletu, by umożliwić mu ekspiację łączącą w sobie okupienie win, pokutę, zadośćuczynienie i przebłaganie oraz by nie powtórzyło się w skali Polski nie wyjaśnione do dzisiaj zamieszanie w łazience z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego i pistoletem, który sam wypalił w obecności dwóch kobiet w Siemianowicach graniczących od Wschodu przez Brynicę z Czeladzią, w której to m.in. w latach siedemdziesiątych XX w. skazywany byłem  przez sąd i kolegia ds. wykroczeń,

Represje-pokwitowanie-kolegium-czeladz-27-3

by nie zaowocowała ta bezmyślność powtórzeniem się nie daj Boże nieszczęścia w skali światowej, patrz: przypadek tajemniczych nieszczęść w rodzinie zabitego w USA prezydenta Kennedy'ego.

Przerażająco bezmyślne wypowiedzi prokuratorów i polityków zainteresowanych w Warszawie od 10 kwietnia 2010 r. tylko i wyłącznie tym, żeby ukryć prawdę o sprawcy katastrofy w Smoleńsku, ukoronowała wczoraj Obecność Boską kuriozalna zaprawdę wypowiedź Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta, mianowanego na to stanowisko przez Lecha Kaczyńskiego w ostatnich dniach zakończonego nieszczęśliwie urzędowania, a wyrażona słowami "Po uzyskaniu wszystkich dowodów śledztwo nabrałoby dynamiki".

W normalnym wypadku i w normalnym, nie tylko demokratycznym kraju prokurator nie potrzebuje wszystkich dowodów, żeby dynamicznie prowadzić śledztwo od pierwszego dnia dochodzenia, a wręcz przeciwnie: po zgromadzeniu wszystkich możliwych do zgromadzenia dowodów przestaje już prowadzić śledztwo i przystępuje do spisania wniosków ze śledztwa w formie uzasadnienia aktu oskarżenia wnoszonego do sądu.

Po co w takim razie Prokurator Seremet zapowiada publicznie, że w maju chciałby polecieć do Moskwy jeszcze za swojego urzędowania jako Prokurator Generalny RP, jeżeli nie mówi przy tym, czy do zapowiadanego wyjazdu planuje może jednak jeszcze cokolwiek zrobić w Polsce, czyli w miejscu swojego urzędowania, które to urzędowanie być może nabierze przez to wreszcie dynamiki podobnej do tej, jaka zaistniała już pierwszego dnia po przyjeździe do Warszawy 16 kwietnia 2011 r. (sowa informowała) trzech prokuratorów z Moskwy i po włączeniu się przez nich niezwłocznie do śledztwa; wojskowi prokuratorzy z Polski nie zadali przy tym świadkowi z Polski ani jednego pytania, a pytali tylko tłumacza o to, czego chcą od świadka prokuratorzy rosyjscy, którzy zajmowali się maglowaniem do godz. 10:20 w nocy (PM) po rosyjsku pierwszego tylko z 60 ludzi wybranych do tego.

Tego samego dnia agencje prasowe przyniosły informację o przyjęciu matki bliźniaków Kaczyńskich do szpitala i należy przy tym mieć nadzieję, że istotnie pogorszył się tylko stan zdrowia stojącej nad grobem staruszki, a nie że Jarosław K. zasłania się znowu bezwstydnie rzekomo chorą śmiertelnie matką, jak jego brat Lech Kaczyński zasłanił się fałszywymi zaświadczeniami od życzliwego mu lekarza,

Zaswiadczenie

żeby uniknąć internowania w stanie wojennym, a ten zaś aby odurzać się perspektywą rychłego przejęcia w Polsce władzy i zrobienia ze swoimi przeciwnikami politycznymi porządków z nie spotykaną w prokuraturze dynamiką.

Nie wiadomo, czy matka braci Kaczyńskich przyjęła przed rokiem Sakrament Chorych, albo czy w ostatnich dniach odwiedził ją chociaż jakiś szafarz, bo w czasach przedsoborowych to jeszcze w Czeladzi po ulicach w sutannie chadzał ksiądz do każdego żyda przechrzczonego na katolicyzm z Ostatnim Namaszczeniem w asyście ubranego w białą komżę kilkunastoletniego ministranta potrząsającego mosiężnymi dzwoneczkami, ażeby ulatywał z nich do Nieba czysty a wysoki ton, wzniosły jak przysięgi esseńczyków, że zawsze mówić będą prawdę, karać kłamców, nie brukać się zyskami płynącymi z oszustwa i lichwy, od którego zamierały ulice, bo każdy Polak i Katolik chciał uklęknąć w porę na prawe kolano w prochu na chodniku przed Naświętszym Sakramentem, bo to była ta właśnie wyjątkowo niezwykle rzadka okazja do osobistego spotkania się na ul. Wąskiej, która była tylko polną drogą w mieście, czy Reymonta (dawna Węgroda) twarzą w twarz z Panem Jezusem, Zbawicielem, Chrystusem, Królem Swiata ukrytym przez Ojców Kościoła w tajemniczy sposób w postaci śnieżnego opłatka, namiastki chleba w misternym puzderku, które ksiądz wyjmował spod sutanny zaraz tylko, jak przywitany został z należnym namaszczeniem znakami krzyża czynionymi w skupieniu na piersiach połączonych sakralną powagą chwili niezmiernie przejętych domowników; ksiądz Ostrowski, znużony wędrówką pod górkę i stawianiem nóg w ciężkich, przyznawanych w tamtych trudnych czasach jedynie górnikom dołowym w kopalni "Czerwona Gwardia" (dawniej Saturn) ochronnych butach, na dużych jak dwukilowy chleb kamieniach brązowego piaskowca, kocich łbach którymi wysłana była Węgroda, zasiadał na podstawionym mu dla wygody niskim taborecie obitym zniszczoną od tego siadania na nim ceratą w kolorowe a wyblakłe już wzorki i kwiatki w ciemnym mieszkaniu, które rodzina starego Powstańca Sląskiego Ogłódka wynajmowała na parterze w domu Bałamuta, co przed wiekami, w mitycznym czasie pogromów, zagrożeń i lepszych czasów, do których po cichu wzdychano, wyjechał do Izraela tak samo jak Gielbard, Wawrzuń i cała, kolejna już alija.

Prokurator Seremet nie mówi o tym, co może przynieść przesłuchanie przez rosyjskich prokuratorów Jarosława Kaczyńskiego, bo Prokurator Generalny Andrzej Seremet potrzebuje tylko od premiera Donalda Tuska wsparcia rządu, żeby Tusk wywarł presję na Putina, a Komorowski na Miedwiediewa, żeby Moskwa oddała Warszawie wszystkie karty, które ma u siebie, a wtedy niezależna prokuratura wojskowa w Warszawie poukłada dynamicznie  takie rozdanie brydżowe katastrofy pod Smoleńskiem, jakiego diabeł by się nie spodziewał: Szlemik bez jaj i z palcem w... łóżku do ugrania; św. Tomasz niedowiarek Sosnowiecki na Pogoni może wkładać.

A jest to rozdanie do ugrania rzecz jasna dla tego, co karty rozkładał; mówiąc innymi słowy jaśniej: dla brata, który układał nie tylko listę osób wytypowanych na statystów do zagrania we filmie, co miał być nakręcony w Katyniu na polu bitwy o kurulny w Unii Europejskiej taboret prezydenta RP.

Wobec powyższego wnoszę jak wcześniej i w pismach z 14 kwietnia oraz 17 kwietnia 2011 r.  o uznanie mnie za stronę i wezwanie Jarosława Kaczyńskiego na przesłuchanie, ale nie w charakterze świadka w sprawie spowodowania katastrofy, bo czyż on rozmawiał z bratem kilkanaście minut w godzinie śmierci przez telefon satelitarny jako niemy świadek historii tej rozmowy?

Jako świadek, który bierze w zadek (jak to mówi po śląsku przysłowie nie tylko w Siemianowicach Sląskich) wystąpił ostatnio inny aktywny fanatyk sekty Kaczyńskich, poseł do Sejmu Brudzyński i stworzył w czasie antenowym publicznej telewizji tzw. dowód medialny nie tyle dla uzasadnienia bezczynności wojskowej prokuratury, co dla retoryki wdowy po Błasiku, która po przyznaniu jej renty generalskiej nie może sobie za Boga przypomnieć, żeby widziała męża kiedykolwiek w czapce generalskiej przekazanej do Skarbca na Jasną Górę po pijaku, który to stan za Wałęsy nazywano dla potrzeb niekaralności jego syna pomrocznością jasną.

Oskar-lange-tomaszow

W części dot. działalności w strukturach państwowych RP zorganizowanych grup przestępców o żydowskich nazwiskach wyjaśniam, że latem 2008 r. padłem w Tomaszowie Mazowieckim ofiarą napadu dokonanego na prywatne mieszkanie przy ul. Granicznej a patrol policyjny, który wezwałem telefonicznie na pomoc, doprowadził do ciężkiego naruszenia stanu mojego zdrowia. Zaś po udzieleniu mi pomocy lekarskiej w pobliskim szpitalu ten sam trzyosobowy patrol o godz. 22, kiedy po dwóch zastrzykach i zgodnie z zaleceniem lekarza przebywałem w łóżku, ponownie przybył do tego samego mieszkania, żeby zatrzeć ślady swojej przestępczej działalności. Przy czym ponownie naraził mnie na utratę zdrowia, a nawet życia występując przy tym z absurdalnymi oskarżeniami o kradzież dzieciom starej piłki do gry w piłkę nożną.

W piśmie do Prezydenta Miasta Tomaszowa pobitego w ciemnej bramie przez tzw. nieznanych sprawców, wysłanym z datą  18 sierpnia 2010 r.  informowałem o złożeniu nazajutrz skargi na ten antypolski POGROM, na tę wspólną działalność miejscowej policji i prokuratury, która współdziałała w tym haniebnym dziele ze zorganizowaną grupą przestępców w policyjnych mundurach.

Natomiast już w piśmie z 16 września 2008 r.  skierowanym jako Wniosek o ściganie przestępstwa do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Departament Kontroli, Skarg i Wniosków Z-cy Dyrektora Departamentu Skarg i Wniosków MSWiA Pani Adrianny Zielińskiej wnioskowałem o zwolnienie z pracy w Policji:  mgra Cezarego Jasnowskiego, Andrzeja Melę, Marcina Najdera, Pawła Tataradzińskiego, Romana Swiątka, Piotra Wódzkiego, Władysława Zi(...)  -pieczątka nieczytelna, winnych uczestnictwa w związku przestępczym.

 

Opis najścia dokonanego przez policję:

( z pisma wysłanego 1 grudnia 2008 r. do Pan inspektor Marek Działoszyński, Komendant Wojewódzki Policji w Łodzi)

 

...otworzyłem drzwi i wpuściłem do mieszkania policjantów: Najder, Woźniak oraz Paweł Tataradziński sądząc, że przybyli oni w związku z dokonanym przeze mnie dwukrotnie wcześniej zgłoszeniem przestępstwa napadu na mieszkanie.

Tymczasem policjant Tataradziński, który dowodził całą akcją zaczął terroryzować świadków napadu dokonanego przez Bogusławskiego stronniczymi stwierdzeniami, że "wódka jest dla ludzi, Bogusławski miał prawo się napić po pracy, on sam (policjant Tataradziński) nie pije od trzech tygodni, itp.".

Policjant Paweł Tataradziński zadawał osobom obecnym w mieszkaniu pytania, które swoją niestosownością budziły nasze oburzenie i wysoki niesmak; traktował nas jak szpiegów, lub gangsterów, pytał "gdzie w Polsce mamy punkty kontaktowe", chciał koniecznie z matką mojego dziecka "porozmawiać sobie gdzieś na osobności".

Zachowanie policjanta Tataradzińskiego było wyzywające i wysoce niestosowne. Zagrażało naszemu poczuciu bezpieczeństwa. Działania podjęte przez policjantów zmierzały wyraźnie do zastraszenia świadków wcześniejszego przestępstwa.


Pic-badgets-sowa

Z powyższym opisem zapoznałem Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi:

Stefan Kosiewski  - Postfach 800626 -  65906 Frankfurt    

T-II-MM-0510/534/2/08
T-052/13/08

Pan inspektor Marek Działoszyński
Komendant Wojewódzki Policji w Łodzi
ul. Lutomierska 108/112
91-048 Łódź
                                                       Frankfurt nad Menem, 1 grudnia 2008 r.

Szanowny Panie Komendancie,

do gratulacji związanych  z objęciem przez Pana Inspektora funkcji Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi oraz prawdziwie szczerych życzeń sukcesów w trudnej i zaszczytnej służbie dla dobra Narodu Polskiego i naszej Ojczyzny zmuszony jestem niestety załączyć

                       Stanowczy protest 

             przeciwko działaniu na szkodę interesu publicznego podległych Panu funkcjonariuszy policji, którzy poprzez celowe i świadome utrudnianie prawidłowego przebiegu toczącego się postępowania kontrolnego w Komendzie Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim i w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Łodzi (numery spraw jw.) dopuścili się nadużyć karalnych.

Ukrywanie przez policję przestępcy lub też zatajanie wiedzy o fakcie dokonanego przestępstwa jest również przestępstwem.

Tymczasem funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Maz. wzywani trzykrotnie (3 razy) telefonicznie do udzielenia pomocy w związku z napadem na mieszkanie 5 lipca 2008 r.  nie podjęli żadnych czynności służbowych, lecz stanęli w obronie sprawcy napadu, przy czym sprowadzili na mnie (ofiarę napadu)  niebezpieczeństwo utraty zdrowia a nawet życia i odmówili wezwania pomocy lekarskiej, choć w ich obecności dokonano pomiaru ciśnienia mojej krwi i policjanci zdawali sobie w pełni sprawę z groźby niebezpieczeństwa, które na mnie sprowadzili.

Następnie w celu zastraszenia mnie a także innych świadków ich przestępczej działalności, dokonali razem ze sprawcą wcześniejszego napadu  ponownego,  represyjnego najścia na mieszkanie, w którym znajdowałem się już po udzieleniu mi pomocy w miejscowym szpitalu.  Policjanci terroryzowali i gnębili mnie swoim niewłaściwym, nagannym zachowaniem nawet po godz. 22 w nocy, nie pozwolili mi położyć się do łóżka, nie chcieli opuścić prywatnego mieszkania, w którym bezpodstawnie i bezprawnie przebywali z nakazem rewizji, o którego wystawienie przez innego policjanta zadbali, by mieć pretekst do prześladowania obywateli RP.

Stronniczość, buta i arogancja policjantów, którzy dla zatarcia śladów po swoim przestępstwie nie udzielenia mi pomocy  postanowili wykończyć mnie fizycznie, przy czym wymyślili sobie, że zrobią złodzieja starej piłki do gry w piłkę nożną z 55-letniego nauczyciela języka polskiego w Niemczech, poety i dziennikarza, autora kilku książek, magistra filologii polskiej, który przyjechał z emigracji politycznej do Ojczyzny w celach prywatnych i publicznych, mogłaby wydawać się zabawna, gdyby nie fakt, że miejscowy prokurator i sędzia stanęli potem po stronie policjantów, mimo moich wielu pism wyjaśniających okoliczności zmowy złoczyńców, w których wskazywałem na przestępstwa popełnione przez policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim, prokuratora i sądziego. 

Tymczasem policjanci zatrudnienie w Tomaszowie i w Łodzi do kontroli działań innych policjantów pominęli w swoich pismach pokontrolnych wszystkie zarzuty stawiane przeze mnie policjantom w pismach wysłanych do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministra Sprawiedliwości, Prokuratury Okręgowej i Rejonowej, Sądu w Tomaszowie Maz. , a skupili się na wygodnym dla nich zaciemnianiu sprawy, przekłamywaniu faktów, złośliwościach i urąganiu ofiarom nadużyć popełnionych przez funkcjonariuszy państwa prawa.

Jestem Polakiem, od 26 lat emigrantem politycznym w Niemczech i nie życzę sobie otrzymywania listów poleconych wysyłanych za zwrotnym potwierdzeniem odbioru przez  policjantów z Polski, gdyż tego rodzaju korespondencja może stwarzać okazję do postawienia zapytania o celowość dalszego utrzymywania mojego statusu azylanta, a to mogło by prowadzić do pozbawienia mnie podstaw egzystencji.  Dlatego zapytany przez policjanta w Tomaszowie o adres do korespondencji w Kraju wyraźnie wskazałem adres Ministra Spraw Zagranicznych RP pana Radosława Sikorskiego, gdyż jako prezes polonijnych stowarzyszeń we Frankfurcie nad Menem wielokrotnie i od lat otrzymywałem pocztę za pośrednictwem Konsulatu RP.  Tymczasem kom. Tomasz Tyszkiewicz jak i jego kolega z Tomaszowa Maz. złośliwie i prowokacyjnie wysłali swoje pokrętne, mające ich bronić wyjaśnienia, bezpośrednio na adres kierowanego przeze mnie Polskiego Ośrodka Kultury w Niemczech.

Protestuję przeciwko temu, żeby policjant zatrudniony do kontroli dostrzeżonych nieprawidłowości w pracy innych policjantów, zajmował stronniczo postawę obrońcy swoich kolegów przeciwko obywatelowi korzystającemu z prawa do złożenia skargi.

W zał. przesyłam szczegółową Informację o nadużyciach i niedopełnieniu obowiązków służbowych poprzez celowe i świadome utrudnianie prawidłowego przebiegu toczącego się postępowania kontrolnego przez policjantów zatrudnionych w Tomaszowie Mazowieckim i w Łodzi do kontroli działalności innych policjantów.

Wnoszę o wyciągnięcie konsekwencji w stosunku do osób, które dopuściły się naruszenia prawa w związku z napadem i najściem o charakterze pogromu antypolskiego dokonanego 5 lipca 2008 r. w Tomaszowie Mazowieckim oraz zatajaniem popełnionych przestępstw, w tym przestępstwa odmówienia przez policjantów wezwania pomocy lekarskiej do ofiary napadu i przez to sprowadzenia na nią groźby utraty zdrowia a nawet życia.

Z szacunkiem
Stefan Kosiewski
 
Do wiadomości:
-         Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji
-         Minister Sprawiedliwości
-         Minister Spraw Zagranicznych
-         Kancelaria Prezydenta RP

Slazak   Slazak2   Czas-gornoslaski-2000


Stefan Kosiewski Postfach 800626 65906 Frankfurt

                                                       Frankfurt nad Menem, 16 grudnia 2008 r.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji Departament Kontroli, Skarg i Wniosków

Z-ca Dyrektora Departamentu Skarg i Wniosków MSWiA

Pani Adrianna Zielińska

ul. Stefana Batorego 5

02-591 Warszawa/ Polen

dotyczy: prześladowania mojej osoby przez zorganizowaną grupę złoczyńców w strukturach MSWiA oraz MS DKSiW-E-052-1549/08/JK

Szanowna Pani Dyrektor,

zamiast zająć się rzetelną kontrolą zarzutów postawionych przeze mnie funkcjonariuszom Policji w Tomaszowie Mazowieckim, pracownikom prokuratury i sądownictwa, kom. Tomasz Tyszkiewicz podległy Komendantowi Wojewódzkiemu Policji w Łodzi, do którego przesłała Pani Dyrektor moją Skargę, zajął się w swoim piśmie z 29 października 2008 mataczeniem, którego celem miała być stronnicza obrona wskazanej przeze mnie grupy o charakterze związku przestępczego.

5 lipca 2008 dokonany został napad na mieszkanie, w którym przebywałem. Trzykrotnie telefonicznie prosiłem tego dnia policję o pomoc. Policjanci przybyli na miejsce przestępstwa razem z napastnikiem z zadaniem wyciszenia ofiary napadu, a następnie podjęli czynności, w wyniku których doprowadzili mnie do utraty zdrowia, zagrożone było moje życie. Są świadkowie tych zdarzeń, złożone zostały przez nas wnioski o ściganie przestępstw.

W odpowiedzi na te wnioski Prokurator w Tomaszowie zatwierdził represyjne działania policji w stosunku do mojej osoby, a sąd zaocznie (bez dania mi możliwości obrony) skazał mnie za wykroczenie, którego nie popełniłem.

Jestem dziennikarzem, emigrantem politycznym. Nikt nie ma prawa prześladować mnie w Polsce za moją przynależność do Narodu Polskiego, żaden policjant o żydowskim nazwisku, żaden prokurator, żadna inna osoba.

W załączeniu przesyłam Stanowczy Protest w tej sprawie wysłany z datą 1 grudnia 2008 roku do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi pana Marka Działoszyńskiego i opublikowany w internecie w intencji obrony konstytucyjnych praw Człowieka i Obywatela RP.

Jak w piśmie z 16 września 2008 proszę Panią Dyrektor o uwolnienie mnie spod prześladowań.

Pozwalam sobie przy okazji złożyć Pani najlepsze życzenia Wesołych Swiąt.

Z szacunkiem

Stefan Kosiewski

Frankfurt nad Menem, 16 grudnia 2008 r.

Do wiadomości:

- Komendant Wojewódzki Policji w Łodzi, pan inspektor Marek Działoszyński, 91- 048 Łódź, ul. Lutomierska 108/112

- Dyrektor Biura Ministra, Ministerstwo Sprawiedliwości, BMIII-051-5273(3)/08/R Pan Marek Łukaszewicz, Al. Ujazdowskie 11 00-950 Warszawa

- Minister Spraw Zagranicznych, Pan Radosław Sikorski, Aleje Szucha 23, 00-580 Warszawa

- Kancelaria Prezydenta RP, ul. Wiejska 10, 00-902 Warszawa

 

Szanowny Panie Prokuratorze,

zapytując ponownie jak w piśmie (Stefan Kosiewski: O przekazanie śledztwa do innej prokuratury wojskowej oraz o odwołanie Prokuratora Generalnego RP, Andrzeja Seremeta) z 13 sierpnia 2010 r. i w piśmie z 14 kwietnia 2011 r. oraz 17 kwietnia 2011 r. o możliwość otrzymania od państwa polskiego pomocy w sprawie obrony mojej osoby prześladowanej w Polsce ze względów rasistowskich i politycznych przez zorganizowane grupy przestępcze złożone z osobników o żydokomunistycznym rodowodzie przesyłam dla Pana i Pańskiej Rodziny

życzenia radosnych świąt Zmartwychwstania Pańskiego

Z Szacunkiem

Stefan Kosiewski


Ambasador-marek-prawda-prezes-stefan-kosiewski-prof-dieter-bingen 

Ambasador RP w Berlinie dr Marek Prawda, Prezes Stefan Kosiewski, Prof. Dieter Bingen

Polnisches Kulturzentrum e.V. Frankfurt am Main

Polski Ośrodek Kultury jest zarejestrowaną sądownie reprezentacją Polaków zamieszkałych we Frankfurcie nad Menem i Landzie Hesja, prowadzącą działania statutowe o zasięgu ogólnofederalnym. VR 11226 Amtsgericht Frankfurt am Main Steuernummer 47 250 9479  http://sowa.mypodcast.com/201104_archive.html

O odebranie pozwolenia na broń, Jarosław Kaczyński,. KASACJA 3 Stefan Kosiewski Do Ministerstwa Sprawiedliw...

http://sowa.mypodcast.com

Rating:     best   1 2 3 4 5   junk

Comments

Show: standard | from active | last posts | all
Article was not commented yet.


New comment

Topic:
Name:
Notif. e-mail *:
Comment:
[*1*] [*2*] [*3*] [*4*] [*5*] [*6*] [*7*] [*8*] [*9*] [*10*] [*11*] [*12*] [*13*] [*14*] [*15*] [*16*] [*17*] [*18*] [*19*] [*20*] [*21*] [*22*] [*23*] [*24*] [*25*] [*26*] [*27*] [*28*] [*29*] [*30*] [*31*] [*32*] [*33*] [*34*] [*35*] [*36*] [*37*] [*38*] [*39*] [*40*] [*41*] [*42*] [*43*] [*44*] [*45*] [*46*] [*47*] [*48*] [*49*] [*50*]   [b] [img]
Answer numerically please: The sum of twelve and three