
Stefan Kosiewski (góra), Jan Skalski (dół), p.o. burmistrza Czeladzi prezes Kongresu Kresowian. Szanowni Państwo, W załączniku przesyłamy do wiadomości pismo Swiatowego Kongresu Kresowian - w obronie audycji Jacka Borzęckiego - KRESOWE DZIEDZICTWO, emitowanej do grudnia ub. roku na antenie Polskiego Radia Rzeszów. Prosimy o poparcie na adre: jgawlik@radio.rzeszow.pl (Jarosław Gawlik - prezes Zarządu PR Rzeszów) Danuta Skalska rzecznik Swiatowego Kongresu Kresowian www.kresowianie.com
Bytom 19 stycznia 2011
Szanowny Pan Jarosław Gawlik
Prezes Zarządu Polskiego Radia „Rzeszów” S.A.
Szanowny Panie Prezesie,
Światowy Kongres Kresowian z dużym zdziwieniem i zaniepokojeniem przyjął fakt wstrzymania emisji audycji „Kresowe Dziedzictwo” na antenie Polskiego Radia „Rzeszów”.
Dla środowisk kresowych w kraju i za granicą audycja ta była wizytówką Radia „Rzeszów”; wizytówką budzącą szacunek i uznanie za podejmowanie tematyki polskiego dziedzictwa kulturowego pozostawionego na Kresach i przypominanie, ustami świadków, prawdziwej historii tych ziem i dramatycznych losów ich polskich mieszkańców.
Audycja była ważna nie tylko dla odchodzącego pokolenia Kresowian ale przede wszystkim dla młodszych pokoleń Polaków; tych, którym peerelowska szkoła nie dawała żadnych możliwości zdobycia tej wiedzy - i tych, którym w większości szkół niepodległej Polski dawkuje się tę tematykę nader pobieżnie.
Autor audycji, Jacek Borzęcki, łączy profesjonalizm z emocjonalnym zaangażowaniem. Ze swoich częstych wyjazdów za wschodnią granicę przywoził relacje z aktualnych wydarzeń w środowiskach polskich na Ukrainie, poruszał istotne dla tamtejszych społeczności problemy i rozmawiał z wieloma niezwykłymi Rodakami, których ciekawe wypowiedzi mogliśmy usłyszeć w tej audycji.
Panie Prezesie!
Rozumiemy niełatwą sytuację finansową rozgłośni regionalnych Polskiego Radia, ale nie sposób zaprzeczyć, że radio publiczne, utrzymywane z abonamentu słuchaczy, jest po prostu zobowiązane do poważnego traktowania swojej funkcji misyjnej. O ile nam wiadomo, - Pańskie oszczędnościowe cięcia ominęły audycję „Skrynia” dla nielicznej w naszym kraju mniejszości ukraińskiej, natomiast uderzyły w Polaków; nie tylko tych z kresowym rodowodem, ale wszystkich, którym wiedza na temat kresowego dziedzictwa jest po prostu potrzebna.
W ich imieniu apelujemy do Pana o zrewidowanie decyzji, sprawiedliwe potraktowanie słuchaczy i przywrócenie „Kresowego Dziedzictwa”; wartościowej i interesującej audycji, oczekiwanej co tydzień na antenie - nie tylko przez Kresowian.
Z wyrazami szacunku
(-) Jan Skalski prezes Światowego Kongresu Kresowian
Do wiadomości: - Janusz Przetacznik, Przewodniczący Rady Nadzorczej Polskiego Radia „Rzeszów” S.A. - Bogdan Miszczak, Przewodniczący Rady Programowej Polskiego Radia „Rzeszów” S.A. -Jan Dworak Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji - Marek Borowski Przewodniczący Sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą Joanna Fabisiak - wiceprzewodnicząca Sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą - media
----- Original Message -----
From: SOWA To: jgawlik@radio.rzeszow.pl Sent: Friday, January 21, 2011 11:26 PM Subject: Stefan Kosiewski, prezes Polskiego Osrodka Kultury: Popieram skierowany do Pana Apel o miejsce dla Kresowego Dziedzictwa na antenie PR Rzeszów.
Polnisches Kulturzentrum e.V. Frankfurt nad Menem 21.01.2011
Szanowny Panie Dyrektorze,
Popieram skierowany do Pana Apel o miejsce dla Kresowego Dziedzictwa na antenie PR Rzeszów.
Z poważaniem
Stefan Kosiewski, prezes Polskiego Ośrodka Kultury
http://sowa-frankfurt.npage.de/impressum_3899131.html
sowa european magazine - magazyn europejski - europäisches magazin
Tuesday, May 01, 2007
Stefan Kosiewski: O nadanie osiedlu nazwy "KRESY", upamiętniającej Polaków pomordowanych i wypędzonych z Ziem Wschodnich Rzeczypospolitej
(233 downloads)
Download this episode (10 min)
Jan Skalski, Burmistrz Miasta Czeladź
Szanowny Panie Burmistrzu,
zaraz na zachód od Czeladzi leżą Siemianowice, w których będzie leżała była działaczka komunistyczna, posłanka kilku kadencji, minister budownictwa i szef Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast, a wreszcie prezes prywatnej firmy budowlanej. Dwukrotnie napadana przez mafię, ostrzeliwana i okradana z samochodów, miała zeznawać w w śledztwie, dotyczącym korupcji w handlu węglem.
O aferach w Czeladzi związanych z prywatyzacją kopalni "Saturn", za komuny nazwanej "Czerwona Gwardia", pisał m.in. Jerzy Szczęsny w "Tygodniku Solidarność" nr.49 (116) z 7.12.1990. Dzisiaj jest to już tylko historia prasy w Polsce i część życiorysu Lecha Kaczyńskiego, który pełnił wtedy funkcję Redaktora Naczelnego tego organu prasowego Solidarności. Ci, którzy sprywatyzowali sobie w złodziejski sposób kopalnię, w której jako robotnik pracował przed wojną mój dziadek Konstanty, a po wojnie tak samo ciężko moja mama , chodzą dzisiaj bogaci po Czeladzi i śmieją się w nos ludziom takim jak Pan, zatrudnionym do sprzątania po nich w urzędach. Bawią ich kontrole z NIK-u, które nic nie mogą wykazać. Nie przejmuje ich to, co na ich temat ma do powiedzenia NIK-owi, czy nawet Prokuratorowi zwykły obywatel, jak ja.
W piśmie z 22.2.2007 r. wnioskowałem do Premiera RP o odwołanie burmistrza Czeladzi Marka Mrozowskiego i zawieszenie Rady Miasta Czeladź na okres 2 lat. Pan objął stanowisko Burmistrza Czeladzi 27 marca br. , a 3 maja złoży Pan Burmistrz wiązankę kwiatów pod obeliskiem „Czeladzianom poległym za wolność i niepodległość Ojczyzny”.
Proszę wyjrzeć za okno z Pańskiego gabinetu. Przed budynkiem Urzędu Miasta stoi wciąż pomnik poświęcony żydokomunistycznej bandzie, która zaledwie kilka lat po wojnie bolszewicko-polskiej, w 1927 roku, używając nazwy Blok Jedności Robotniczej, w zdradziecki, oszukańczy sposób przejęła na kilka miesięcy miasto w swoje posiadanie w tzw. demokratycznych wyborach. Wojewoda Sląski zrobił wnet z tym porządek.
Jeszcze w zeszłym roku były komunista Marek Mrozowski, wybrany na burmistrza przy użyciu nazwy bloku wyborczego "Nasza Czeladź", składał 1 maja kwiatki pod tymże pomnikiem oraz pod drugim pomnikiem w Czeladzi, ku czci Sowieckiej Armii, która wkroczyła zdradziecko do Polski 17 września 1939 roku. Towarzyszył mu Zbigniew Szaleniec, dokooptowany zastępca burmistrza, wypromowany ostatnio przez Mrozowskiego na senatora, taki sam były komunista jak i on. Szaleniec kopał latami piłkę na Grabku, a pensję otrzymywał jako górnik dołowy i nie rozumie do dzisiaj, że ludzie tacy jak moja mama ciężko pracowali na jego żydokomunistyczny dobrobyt. Mrozowski przyznał w życiorysie opublikowanym na oficjalnych stronach internetowych Urzędu Miasta Czeladź, że po likwidacji PZPR, której był członkiem, dorobił się majątku jako właściciel sieci punktów sprzedaży węgla w okolicach Torunia.
Wirtualny życiorys Mrozowskiego http://www.czeladz.pl/02_burmistrz.asp został już zlikwidowany i nikogo nie obciąża. Każdy Polak i Katolik jest za ochroną życia do naturalnej śmierci, także i osób podejrzanych, czy oskarżanych w aferach węglowych i wszelkich innych, prywatyzacyjnych, korupcyjnych, mafijnych sprawach. Katolik jest także za ochroną życia ludzi skazanych oraz osadzonych, bo Bóg tak przykazał: Nie zabijaj! Wszyscy obywatele mają w Polsce prawo do życia. Zaś życie człowieka zdesperowanego, do którego z jednej strony strzela mafia, kradnie mu auta i zaszczuwa na swój sposób, a z drugiej strony puka do jego drzwi prawo i sprawiedliwość, aby otrzymać zeznania w sprawie wielomiliardowych strat państwa. Takie życie chronione winno być w szczególny sposób. Oficer, który ma dostarczyć człowieka, winien być dokładnie poinformowany, czy ma go dostarczyć żywego, czy umarłego.
Od lat upominam się o usunięcie symboli komunistycznej władzy w Polsce, pomników w Czeladzi i w Dąbrowie Górniczej. O przeniesienie pomnika Sowieckiej Armii z Placu Wolności w Katowicach na cmentarz wojskowy. Od Pana Ministra Andrzeja Przewoźnika już sześć lat temu otrzymałem informację, że strona rosyjska wyraziła zgodę na takie przeniesienie pomnika w Katowicach.
W Czeladzi na starym cmentarzu są groby żołnierzy sowieckich, a na nowym cmentarzu komunalnym jest godne miejsce, żeby móc tam przenieść obelisk utrudniający ruch drogowy na osiedlu Piaski.
W Czeladzi jest jeszcze osiedle XXV-lecia PRL-u i osiedle Marcelego Nowotki, działacza żydokomunistycznej bojówki PPR, która zajmowała się głównie wykańczaniem swoich własnych ludzi, współpracą z Gestapo. Nie ma natomiast ulicy upamiętniającej Polaków wypędzonych przez Armię Sowiecką z Kresów Wschodnich, nie ma jeszcze w Czeladzi Osiedla Kresowian.
W oświadczeniu wydanym dwa dni temu Komitet Katyński w Polsce zauważył, że "nadszedł czas, aby z ulic polskich miast usunięto pomniki sowieckie, przywołujące epokę paragrafu śmierci i czasy grozy". "To hańba, że na konserwację i utrzymanie tych 2 tys. sowieckich pomników z kieszeni polskiego podatnika nadal wydaje się miliony" - mowa w tym oświadczeniu.
Szanowny Panie Burmistrzu,
nie jest łatwo dociec przyczyny, która kazała komuś kupić sobie w szczerym polu, między Będzinem a Czeladzią, kawałek ziemi i pobudować w tym miejscu, za torami tramwajowymi, bez drogi i bez przejazdu przez te tory, drewniany dom na knajpę, czyli Zajazd. Mądry by tego przecież nie zrobił. Ale zrobił ktoś wtajemniczony, czyli dobrze poinformowany o tym, że burmistrz Mrozowski zaplanował tak rozwój Czeladzi, by główna, projektowana przez niego droga biegła za polskie i unijne pieniądze akurat wprost do tego Zajazdu. Służba Bezpieczeństwa upodobała sobie niegdyś zajazd na Pszczelniku, między Czeladzią a Siemianowicami, dużo by o tym opowiadać. Dzisiaj w pobliżu jest wojskowy cmentarz niemiecki i miejskie wysypisko śmieci z Siemianowic.
Kremówki można dostać w Rynku, jak w każdym mieście w Polsce, zaszedłem więc i tam po spotkaniu z Panem, miło było, chociaż stoły zasłane jadem obecnym w ulotkach posła Grzegorza Dolniaka "nasze sprawy obywatelskie", a Zbigniew Szaleniec zaczepia Pana w internecie w taki sam sposób.
A Pan był przecież członkiem Rady Krajowej AWS, od 1995 roku jest Prezesem dyrektoriatu Światowego Kongresu Kresowian. Zaś od 2005 r. jest Pan przewodniczącym Związku Wypędzonych z Kresów Wschodnich RP. Przed kilka laty poznałem chłopca w Nowej Wilejce pod Wilnem, który miał mnie zaprowadzić do polskiej szkoły, gdzie miałem czytać swoje wiersze. Jewgienij mówił po polsku, był z domu dziecka, inteligentny, bystry, miły chłopak. A nauczycielka przedstawiła mi się nazwiskiem podobnym do mojego. Szlachetnych, prawych ludzi poznałem też na Białorusi. Z Wołynia dostaję listy.
Chciałbym, żeby moja 83 letnia mama mogła jeszcze pomieszkać w Czeladzi na Kresach, a nie musiała dłużej mieszkać na osiedlu Marcelego Nowotki. Wnioskuję niniejszym o nadanie osiedlu nazwy w brzmieniu "KRESY", upamiętniającej Polaków pomordowanych i wypędzonych z Ziem Wschodnich Rzeczypospolitej.
29 kwietnia 2007 roku z Frankfurt nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
http://sowa.mypodcast.com/200705_archive.html
2012 ©