
Szanowna Pani Przewodnicząca, piszę te słowa nie po to, żeby Wojewodę Pietrzykowskiego nakłonić do pisania wierszy, ale żeby uczulić Panią oraz innych ludzi na Zło, które rozsiadło się i rozparło w Polsce i w naszym mieście, bo czuje się jak u siebie. Bo nie ma mu kto powiedzieć: won! Wednesday, May 23, 2007
Domagamy się zburzenia komunistycznych pomników w Czeladzi!
sowa (») | 26. 7. 2010 | read: 234× |
Pomnik przed Urzędem Miejskim w Czeladzi odsłonięty przez komunistę Gierka w 1976 r. dla uczczenia miejskiego przewrotu dokonanego w 1926 r. przez fałszywych samorządowców. Art. 13 Preambuły Konstytucji RP nie przemawia do kolejnych burmistrzów Czeladzi po 1989 r., bowiem silniejsza jest wspólnota złoczyńców. read on
sowa european magazine - magazyn europejski - europäisches magazin
Wojewoda Sląski nie panuje nad podległymi mu urzędnikami. Stefan Kosiewski do Teresy Kosmala, Przewodniczącej Rady Miasta Czeladź.
(235 downloads)
Download this episode (14 min)
Szanowna Pani Przewodnicząca,
jeszcze raz dziękuję za spotkanie i rozmowę na temat najważniejszych spraw dla Czeladzi: zamieszanie wokół swojej osoby, jakie w tych dniach wywołał były burmistrz Marek Mrozowski w sposób zamierzony, nie oddając w terminie ustawowym jakiegoś papierka, ma przykryć rzecz jasna działania, których nie wykryła obecna w Czeladzi przed miesiącem kontrola Najwyższej Izby Kontroli.
Orzeczenie Sądu Administracyjnego z Gliwic pomoże na krótką metę umocnić przyjaźń pomiędzy kręgami pewnych osób w obu miastach, za którą Czeladź zapłaciła już 40 tys. złotych z przeznaczeniem na kopię rzeźby ustawionej przez Mrozowskiego przed Klubem pod Filarami. Klub ten były burmistrz Mrozowski wyremontował i oddał na miejsce pracy dla żony swojego kolegi Zbigniewa Szaleńca, byłego piłkarza piłki nożnej i trenera okręgówki, powołanego przez Mrozowskiego na swojego zastępcę, a przed rokiem przy wybitnej pomocy Mrozowskiego (oddał własny dom w Rynku na lokal przedwyborczy) wybranego na senatora RP.
Mrozowski wspólnie z Szaleńcem sprzedali budynek przedszkola, w którym jako przedszkolanka zatrudniona była żona tegoż Szaleńca, z przeznaczeniem na dom masaży erotycznych: http://www.flickr.com/photos/55086731@N00/sets/1577289/show
Instalując burdel w bezpośrednim sąsiedztwie budynku kościoła pod wezwaniem św. Archaniołów, Michała, Gabriela i Rafała naruszyli oni m. inn. ustawę zabraniającą sprzedaży i picia alkoholu w pobliżu miejsca świętego. Obaj ci żydokomuniści, aktywni jeszcze w czasach studiów w PZPR, przepisali się w zeszłym roku do Platformy Obywatelskiej, żeby całe odium zrzucić na Tuska i Niesiołowskiego. A ten ostatni przyjechał oczywiście do Czeladzi, żeby przyklepać przyjaźń z takimi samymi jak on i wpisać się do Księgi Pamiątkowej, którą założyła dla niego Iwona Szaleniec.
Przez wiele lat Czeladź nie miała Planu Zagospodarowania Przestrzennego, bo ktoś miał w tym interes. Mrozowski mógł jako burmistrz sprzedawać miejskie grunta, a to na M-1, a to na stacje benzynowe w zabytkowym Rynku i pod Rynkiem, a to na knajpy i dwory powstające w szczerym polu, bez dróg dojazdowych. Teraz się okazuje, że jest jednak jakiś plan rozwoju Czeladzi i że na tym planie są drogi dojazdowe do tych lokali, których wcześniej nie było.
Po takiej informacji w każdym innym województwie już dawno prokurator siedziałby nad tymi planami a burmistrz i jego zastępca siedzieliby, ale nie na fotelach burmistrza i senatora.
Wojewóda Sląski nie panuje niestety nad swoimi urzędnikami; wczoraj jakiś dyrektor wypowiadał się dla Radia Katowice w oderwaniu od przygnębiającej rzeczywistości w Czeladzi, kryminalnej, mocno zorganizowanej, a tylko w aspekcie orzeczenia sądu z Gliwic i tego, co może jego zdaniem Mrozowski.
Wojewodą w Katowicach mógł być mianowany Jerzy Kronhold, pisarz z długoletnią praktyką w dyplomacji, przyjaciel Wacława Havla i miłośnik sztuki. Przyznam szczerze: byłem temu przeciwny, bo dostałem od Jurka na Targach Książki w Warszawie w prezencie jego ostatnią książkę: Wiek Brązu. A w niej takie perełki jak wiersz zatytułowany: Krótki Deszcz
Krótki deszcz,
prysznic, rzęsista
ulewa – wachlarz,
który rozpostarł się
i jeszcze szybciej
złożył.
Zaurczył mnie ten tomik wierszy, sięgam po niego, bo jest o niebo lepszy od wszystkiego, co napisał Adam Zagajewski, kolega Jurka z Grupy Teraz, typowany przez Szymborską do Nagrody Nobla.
Myślałem, że urzędnikiem może być każdy, bo nie każdy może być Poetą takim jak Kronhold, z którym wspólnie publikowaliśmy wiersze w czerwcu 1974 roku w katowickim dwutygodniku społeczno-kulturalnym "Poglądy".
Wojewoda Tomasz Pietrzykowski w 1974 roku nie umiał jeszcze samodzielnie chodzić, bo nie miał roku. Urodził się 6 października 1973 w Raciborzu. Po studiach doktoranckich wyjechał w 2004 roku jako jeden z wielu obserwatorów na Ukrainę, zaczął stawiać pierwsze kroki w świecie polityki.
Działalność Marka Mrozowskiego wspiera grupa życzliwych mu osób, do których należy radna Walczakowa, żona autora monografii o Gierku, doktoranta w Instytucie Sląskim kierowanym przez Wołczewa, który domagał się w 1980 roku interwencji Moskwy w Polsce. Nie wiem, co robi Wołczew, Walczak jest dzisiaj profesorem historii w jednej z pięciu wyższych uczelni w Częstochowie.
Dekomunizacja w Polsce musi być rzetelnie przeprowadzona, rzecz przecież nie tylko w tym, żeby w Czeladzi usunąć symbole władzy komunistycznej (Mrozowskiego i Walczakową) oraz dwa komunistyczne pomniki. Jeżeli Marek Mrozowski przez wiele lat wyprowadzał z kasy miasta pieniądze na Stowarzyszenie Miłośników Czeladzi, które to stowarzyszenie nie jest nigdzie zarejestrowane, nie ma numeru KRS, nie ma konta, nie ma nad nim nikt kontroli, to chyba popełniał zwyczajne przestępstwo. Uchodziło mu to, bo przez długie lata Przewodniczącą Rady Miasta była żona profesora Walczaka, pani Walczakowa.
Fałszywe Stowarzyszenia służące do podpierania fałszywych ludzi na państwowych stanowiskach demoralizują młodzież jak burdele pod kościołem, urządzane w miejsce zamykanych przedszkoli.
Fałszywe stowarzyszenia psują i kompromitują też uczciwych ludzi, którzy pełni dobrej woli zaczynają w nich społecznie działać i wykazywać się, a dopiero z czasem dowiadują się, że wdepnęli, że coś tu śmierdzi, jest nie tak, jak być powinno, że ktoś ich omotał. Przynęcił i zarzucił sieci.
Szanowna Pani Przewodnicząca,
piszę te słowa nie po to, żeby Wojewodę Pietrzykowskiego nakłonić do pisania wierszy, ale żeby uczulić Panią oraz innych ludzi na Zło, które rozsiadło się i rozparło w Polsce i w naszym mieście, bo czuje się jak u siebie. Bo nie ma mu kto powiedzieć: won!
Bo na wystawie, którą obejrzałem w zeszłym roku w Muzeum Miejskim w Sosnowcu eksponowane były pamiątki po żydokomunistycznej przeszłości: czerwone sztandary i fotografie Gierka, na drugich fotografiach biskup Smigielski przybijał gwóźdź do drzewca sztandaru szkoły nazywanej imieniem miejscowego szansonisty( Ob Blond, ob Braun – ich liebe ale Frau*n, mein Herz ist gross) ten sam biskup-Polak z kropidłem przy nadawaniu innej sosnowieckiej szkole imienia arcykatolickiego homoseksualisty i liberała prawdziwie europejskiego formatu. W Sosnowcu zlikwidowano w ostatnich 4 latach m. in. szkoły: Jana Kochanowskiego, Mikołaja Kopernika, Marii Konopnickiej, Adama Mickiewicza, Władysława Reymonta.
Samo zaś pisanie wierszy daje taką radość, że po latach patrząc na papier przez siebie podpisany poeta może powiedzieć: Panie Boże, dziękuję Ci, że nie cały się zestarzałem.
Z pozdrowieniami, szacunkiem
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
http://sowa.mypodcast.com/200705_archive.html
2012 ©