
To trzeba zrobić tak, żeby nie było szumu; dla uwiarygodnienia wersji o prywatnych porachunkach zrobi się syna za wariata a Gronkiewicz-Waltz niemądrze przy tym ogłosi, że sukcesem Tuska jest opłacone miliardową daniną z budżetu państwa polskiego miejsce przy stole w przedpokoju grupy państw euro, bo miliardy z Polski dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego nie dały przecież Polsce nawet prawa do przysłuchiwania się obradom premierów rządów państw euro, czyli nie dały dosłownie nic tak samo jak nic nie dało Polsce zawracanie Polakom głowy przez Jarosława Kaczyńskiego johimbiną, czyli jakimś paranoicznym, teoretycznym sumowaniem głosów chazarskich posłańców z Polski w Parlamencie Europejskim, które mogły by być oddane, gdzie te rzekomo polskie głosy oddawane przez żydowskich deputowanych z Polski zbiegały się w rzeczywistości istotnie do jednej kupy jak w chorej wyobraźni Kaczyńskiego biegły po jednej myśli prostej jak drut tylko po to, żeby idąc po linii tego rozumowania Lech Kaczyński pod wpływem tysięcznych porad brata i tysięcy buteleczek alkoholu zakupionych dla potrzeb kateringu lotniczego przez Kancelarię Prezydenta RP mógł bez przeszkód dojść do stołu, przy którym podpisał haniebny Traktat Lizboński zrzekając się suwerenności państwa polskiego na rzecz nadrzędnego, nieformalnego państwa unijnego in spe z flagą, stolicą, eurodeputowanymi i 70 tys. bandą urzędników tylko w Brukseli, a bez federalnego rządu europejskiego, w którego to ręce Tusk i Sikorski chcieliby oddać jak najszybciej ciążące im nominalnie brzemię odpowiedzialności za te wszystkie niepotrzebne morderstwa i cały gwałt w Polsce.
read on